
Clarise (ur. 1983)
Karmienie
2026
Akryl na płótnie (odzyskanym, odnowionym)
(100 x 80 cm)
Płótno – znalezisko uliczne z mokotowskiego śmietnika – nosi ślady poprzedniego życia: plamy, przetarcia, strukturalną słabość. Zamiast je wyrzucić, artystka je czyści, usztywnia, wskrzesza – zamienia w nośnik medytacji nad tym, co współczesne systemy robią z naszą świadomością: przymusowo karmią wiedzą, tożsamościami, obrazami siebie, których nie prosiliśmy.
W dolnej partii kadru zwinięty zając – miękki, ssący, archetypicznie dziecięcy, a jednocześnie bezradny obiekt karmienia. Obok niego formy-naczynia: kielich,
wazon/głowa lampy, kopuła ciasta – pół-przedmioty obfitości, pół-instrumenty force-feedu. Są to echo algorytmicznych talerzy, z których non-stop spływa treść:
rekomendacje, memy, mikrotożsamości, alternatywne „ja”, których mózg nie zdążył jeszcze przeżuć.
Proces twórczy sam stał się hybrydowy. AI pełniło rolę sparingpartnera – generowało warianty odczytań: mózg jako dysk twardy przepełniony cachem, laboratorium malarskie jako cela kontroli behawioralnej, pamięć zbiorowa jako rozproszona serwer-farma, z której wyciągane są fragmenty do ponownego karmienia.
Materiały z recyklingu – jednorazowe pojemniki jako palety, porzucone płótno jako nośnik – nie są tu przypadkowym wyborem. Stanowią paralelę do ludzkiej
świadomości w czasach hybrydowych: rzeczy uznane za zużyte, przeterminowane, zbędne zostają przechwycone, oczyszczone i zmuszone do ponownego obiegu idei. Tak jak algorytmy przenoszą naszą uwagę i dane, tak artystka przekształca śmieci miasta – w geście cichego oporu wobec definitywnego „zużycia”.
Obraz dryfuje w bursztynowo-brązowym zawieszeniu – liminalnej mgle, w której nie ma już czystego podziału na ciało i ekran, na karmiącego i karmionego.
Zając leży w bezruchu, z oczami na wpół otwartymi, jakby właśnie uploadował się do kolejnej warstwy. My, patrząc, czujemy ten sam przymusowy wlew – treści, której nie da się już wypluć.