Nie pokazaliśmy ani jednej pracy. Pokazaliśmy 178 zdań

Nie pokazaliśmy ani jednej pracy. Pokazaliśmy 178 zdań

Prześwit, ulica Freta 39, 8 października, godzina dziesiąta.

Ściana od podłogi po sufit wypełniona kartkami w trzech odcieniach papieru: ecru, biel, jasna szarość.

Sto siedemdziesiąt osiem zdań, po jednym na kartkę, bez nazwisk, bez dat, bez podpisów.

Powieszone gęsto — dokładnie tak, jak wiesza się obrazy. Obrazów nie ma.

Przez trzy lata programu „Siła Kultury Dla Ciebie" powstały ich setki i wszystkie poszły do domu z ludźmi, którzy je stworzyli.

W ten sposób otworzyliśmy trzecią, finałową edycję.

To nie jest brak. To jest nasz wybór i chcemy go pokazać wprost.

Program, który zatrzymuje prace uczestników, zamienia je w materiał dowodowy.

Program, który je oddaje, traktuje ludzi jak autorów.

Wybraliśmy drugie i uważamy, że to najlepszy dowód na to, co się naprawdę wydarzyło.

Ściana słów

Kiedy człowiek zgłasza się do naszego Laboratorium Twórczego ARTHE LAB, odpowiada na trzy pytania. Co daje mi kultura. Co ja daję kulturze. Jakiego kontaktu ze sztuką szukam. Wydrukowaliśmy 178 takich odpowiedzi. Każdą na osobnej kartce, w trzech kolorach papieru, po jednym na pytanie. Powieszone gęsto, od podłogi w górę, dokładnie tak, jak wiesza się prace. Bez nazwisk, bez numerów, bez dat. Jeden podpis na całą ścianę: odpowiedzi kandydatek i kandydatów na Laboratoria Twórcze ARTHE LAB, edycje 2024–2026, publikowane anonimowo. Gęstość była tu argumentem. Pojedyncze zdanie to opinia. Sto siedemdziesiąt osiem zdań na jednej ścianie to materiał. Jednego zestawu odpowiedzi świadomie nie pokazaliśmy. W jednym z laboratoriów pytania dotyczyły pierwszych wspomnień związanych z twórczością i emocji, których ludzie nie umieją wyrazić. Odpowiedzi mówiły o żałobie, o opiece nad ciężko chorą osobą bliską, o kryzysie. To materiał powierzony fundacji w procesie kwalifikacji do warsztatu, a nie materiał wystawienniczy — także anonimowo. Został w archiwum i tam zostanie. Trzecie pytanie Najważniejsza strefa ściany, najszersza i ustawiona najbliżej panelistów, odpowiadała na pytanie: co ja daję kulturze. To pytanie, którego decydenci praktycznie nie słyszą.

Cała polityka kulturalna mówi o odbiorcach, beneficjentach i dostępie — a więc o tym, co obywatel dostaje.

My mieliśmy kilkadziesiąt odpowiedzi na pytanie odwrotne, napisanych dobrowolnie, przez ludzi, z których część mierzyła się z kryzysem psychicznym.

„Moją wrażliwość. Coś, co przez lata uważałam za swoją największą słabość." „Tworzę książki dla osób niewidomych i niedowidzących." „Daję mojej sztuce czas. Czas, którego większości brakuje, a którego nie jest mi szkoda." Z listy potrzeb zrobiła się lista wkładu. To zmienia nie tylko ton rozmowy, ale i to, kim jest w niej człowiek po warsztatach. Trzecia strefa była z kolei listą zamówień napisaną przez obywateli i zaadresowaną dokładnie do ludzi siedzących na sali. „Żeby sztuka miała szansę nas spotkać między obiadem a zakupami." „Warsztaty w szkołach z rzemieślnikami ginących zawodów." „Dla wszystkich chętnych, bez gatekeepingu i wykluczania."

Głos z psychiatrii

Spotkanie otworzyło nagranie, które przysłała nam dr n. med. Aleksandra Lewandowska, Konsultant Krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży. Nagrywała je w swoim gabinecie na oddziale, który na co dzień prowadzi — w pomieszczeniu wypełnionym pracami jej pacjentów. Pokazała je przed kamerą, jedną po drugiej.

Powiedziała o arteterapii zdanie, które dla nas jest najważniejsze z całego tego dnia: „To nie jest dodatek do naszej codzienności klinicznej, ale ważny zakres oddziaływań." I wyjaśniła, dlaczego akurat u dzieci i nastolatków: zanim pojawią się słowa, dziecko ma trudność, żeby nazwać lęk, a nastolatek — żeby powiedzieć, że czuje się samotny i przeciążony.

W arteterapii nie chodzi o to, żeby umieć malować, rysować, tańczyć czy śpiewać. Chodzi o to, żeby móc wyrazić swoją przestrzeń emocjonalną. „Sztuka pomaga nam dotrzeć do człowieka bardzo, bardzo często wcześniej niż słowa."

Konsultant Krajowa była przy tym precyzyjna: sztuka nie zastępuje kontaktu z lekarzem, psychoterapii ani farmakoterapii tam, gdzie są potrzebne. Jest integralną częścią codziennej pracy z małymi i nastoletnimi pacjentami — miejscem, w którym człowiek może na nowo spotkać samego siebie. A od takiego spotkania, jak powiedziała, zaczyna się zdrowienie.

Panel: dwie rzeczywistości obok siebie

Rozmowę poprowadziła Edyta Krześniak, dziennikarka zajmująca się tematyką społeczną. Poprosiliśmy ją, żeby nie była uprzejma. W panelu wzięli udział Barbara Orzełowska, Woytek Konarzewski i Izabela Jaroszewska — trzy osoby pracujące na co dzień we Francji i we Włoszech. To nie tylko goście zagraniczni, których się prezentuje i którym się dziękuje. To był punkt odniesienia. Każdemu z nich zadano osobno te same cztery pytania.

Jakie rozwiązanie instytucjonalne macie u siebie, którego w Polsce nie ma. Kto za to płaci. Kto wydaje uprawnienia. Co dzieje się z człowiekiem, który chce tę pracę wykonywać zawodowo. Nikt nikogo nie krytykował i nikt się na nic nie skarżył. Sala sama zobaczyła różnicę: tam ścieżka zawodowa istnieje, w Polsce zawód arteterapeuty nie jest uregulowany prawnie, a terapeuci pracujący tą metodą dokształcają się na własny koszt.

Nasze pytanie ze sceny brzmiało: kto w tym kraju powinien się tym zająć i czy jest tu ktoś, kto chce w tym uczestniczyć. Po co to wszystko

Po panelu Izabela Jaroszewska — doktor sztuk filmowych i fotograficznych, założycielka i wieloletnia dyrektorka Europejskiej Akademii Fotografii w Warszawie — wygłosiła wykład „Pomiędzy centrum a nieskończonością". Trzydzieści minut, bez pytań z sali. Rozmawialiśmy wcześniej o tym, kto płaci i kto wydaje uprawnienia. Ten wykład był o tym, po co.

Kartka na krześle Na każdym krześle, jeszcze przed wejściem gości, leżała kartka A6 i ołówek. Cztery pola: instytucja, kontakt, lista możliwych form współpracy w 2027 roku i jedno pytanie otwarte — co musiałoby się zmienić u nas, żeby to było możliwe. To ostatnie pole jest dla nas najcenniejsze. Żadna ekspertyza nie powie nam tego, co własnymi słowami napisze dyrektor placówki albo urzędnik: gdzie naprawdę stoi bariera. Każdej osobie, która zostawiła kartkę, odpowiemy osobiście w ciągu tygodnia.

Liczby, czyli skala 225 godzin warsztatów twórczych z elementami arteterapii w ciągu trzech lat. Ponad 1600 uczestnictw. Około stu osób objętych warsztatami na terenie szpitala psychiatrycznego w samym 2025 roku. Ponad 12 000 odbiorców pośrednich. Dwie publikacje wydane, trzecia w druku. Przy wejściu leżały obie wydane publikacje, a obok nich trzecia okładka — z pustymi kartkami w środku. Podpis: powstaje w tym miesiącu, z warsztatów, które zaczynają się dziś.

Dwie daty 8 października pokazaliśmy, z czym ludzie do nas przyszli. 29 października w Pałacyku nad Utratą pokażemy, z czym wyszli — na wystawie prac powstałych w ciągu tego miesiąca.

Zapraszamy.


Program „Siła Kultury Dla Ciebie" organizuje Europejska Fundacja Terapii Przez Sztukę. Honorowym Patronatem objął go Marszałek Województwa Mazowieckiego Adam Struzik. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.