Róże w sztuce, róże w literaturze, róże w Sile Kultury

Róże w sztuce, róże w literaturze, róże w Sile Kultury

Dlaczego akurat róże?

10 października w Prześwicie przy Freta 39 odbył się warsztat „Na górze róże". Uczestnicy malowali róże i rozmawiali o tym, co te kwiaty znaczą. Praca była indywidualna. Każdy wyszedł z własnym obrazem strukturalnym na niewielkim podobraziu.

Kwiat jest w pracowni jednym z najczęściej wybieranych motywów i nie jest to kwestia estetyki. Po pierwsze, kwiat jest bezpieczny. Można go malować długo i uważnie, nie mówiąc przy tym o sobie ani słowa. A kiedy człowiek nie musi mówić o sobie wprost, zwykle mówi więcej. Po drugie, kwiat ma budowę, która sama w sobie jest opowieścią: pączek, rozkwit, przekwitanie, nasiono. Każdy, kto na niego patrzy, wie, w którym miejscu tego cyklu akurat jest — i nie musi tego nikomu tłumaczyć. Po trzecie, róża jest jednym z niewielu obrazów, które mieszczą w sobie piękno i obronę naraz. Ma kolce. Nie trzeba o tym mówić ani słowa, żeby każdy to rozumiał.

Co na to badacze ?

W styczniu 2025 roku w „Frontiers in Human Neuroscience" ukazał się przegląd badań Ephrat Huss, Mitsue Nagamine i Michele Zaccai, poświęcony dokładnie temu, co robią z nami kwiaty. Autorzy rozdzielili dwie rzeczy, które zwykle wrzuca się do jednego worka: oglądanie kwiatów i ich tworzenie. Samo patrzenie na kwiaty działa — i to mocno, na poziomie nastroju i reakcji ciała. Ale patrzenie na cudzy obraz kwiatu działa już znacznie słabiej: uwaga przenosi się wtedy z kwiatu na ocenę techniki malarskiej. I tu jest cała rzecz. Według autorów to właśnie tworzenie obrazu ma wymiar relacyjny i ucieleśniony, bliższy opiece nad żywym kwiatem niż oglądaniu go na ścianie. Sami zaznaczają, że tej tezy ich dane jeszcze bezpośrednio nie sprawdziły — ale to dokładnie opisuje różnicę między wizytą w galerii a dwiema godzinami przy sztalugach.

Róże w sztuce

Cy Twombly namalował swoje róże w 2008 roku, mając osiemdziesiąt lat. Sześć wielkich obrazów, stworzonych specjalnie do jednej sali na górnym piętrze Museum Brandhorst w Monachium, gdzie wiszą do dziś. Do górnych partii płócien nie dosięgał już ręką — przywiązywał pędzle do drewnianych kijów. Wpisał w te obrazy wiersze, w tym fragment epitafium, które Rainer Maria Rilke napisał w 1925 roku na własny nagrobek. Twombly zmienił w nim jedno słowo: w miejsce powiek wpisał płatki. Osiemdziesięcioletni malarz, kije z pędzlami i podmieniony wyraz w cudzym wierszu o śmierci.

Róża bywa najłagodniejszym sposobem mówienia o rzeczach najtrudniejszych — i to nie jest wynalazek arteterapii.

O prowadzącej

Agata Sobczak jest malarką, harfistką i reżyserką widowisk. Absolwentka Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie harfy oraz mediów interaktywnych i widowisk na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Mówi o sobie, że malowała, zanim nauczyła się mówić, i że tak już zostało.

Warsztat twórczy z elementami arteterapii. Udział bezpłatny. Kolejne terminy w kalendarzu na silakultury.pl. Program „Siła Kultury Dla Ciebie". Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. #SiłaKulturyDlaCiebie #arteterapia #warsztatytwórcze #Warszawa #ARTHE