Sala z widokiem na studio. Yayoi Kusama i szpital psychiatryczny w Bentenchō

Sala z widokiem na studio. Yayoi Kusama i szpital psychiatryczny w Bentenchō

Yayoi Kusama zmarła 14 sierpnia 2026 w Tokio. Miała 97 lat. Studio i fundacja podały to do wiadomości 27 sierpnia. W oświadczeniu napisano, że do ostatnich dni trzymała pędzel. Ludzie z jej otoczenia mówią, że jeszcze w lipcu malowała w sali. Przybliżamy Wam nie tylko artystkę ale także jej droge w poszukiwaniu wsparcia w chorobie i kryzysach psychicznych.

Adres, pod którym mieszkała od marca 1977, brzmiał: Seiwa Hospital. Dobrowolnie. Z sali szpitalnej wychodziła do pracowni po drugiej stronie ulicy i wracała na noc.

Otwarty oddział w środku miasta

Szpital stanął 5 listopada 1951. Założył go Yushi Uchimura, profesor psychiatrii Uniwersytetu Tokijskiego, wcześniej dyrektor Matsuzawy. Od pierwszego dnia prowadził wyłącznie — oddziały otwarte — wzorowane na ówczesnych klinikach zachodnich.

Tak jest do dziś. Oficjalne dane z 2025–2026: 104 łóżka psychiatryczne, przyjęcia wyłącznie dobrowolne. Profile: psychiatria ogólna, zaburzenia nastroju, medycyna snu, zaburzenia rozwojowe u dorosłych. W wykazie Ministerstwa Zdrowia figurują — psychiatryczna terapia zajęciowa — oraz daycare z działalnością twórczą i hol wystawowy. Nowy gmach, otwarty 1 kwietnia 2025, łączy sale terapii zajęciowej z holem Seiwa Hall.

Pacjent ma żyć w dzielnicy. Ma wychodzić.

„Maluj w szpitalu”

Kusama wróciła z Nowego Jorku w 1973. Ojciec zmarł w 1974. Przyjaciel, Joseph Cornell — w 1972. W lutym 1975 po raz pierwszy weszła do Seiwy. Wychodziła i wracała. W marcu 1977 została.

W wywiadzie-faksie dla „BOMB Magazine” z 1999 powiedziała:

"Zostałam przyjęta do tokijskiego szpitala psychiatrycznego w 1975 i mieszkam tu odtąd. Wybrałam to życie za radą psychiatry. Zasugerował, żebym malowała obrazy w szpitalu, jednocześnie się lecząc."

Dokument "Kusama: Infinity" (2018) powtarza ten trop: znalazła placówkę, w której lekarz interesował się terapią sztuką; poczuła sie bezpiecznie i znów mogła pracować. BBC po japońsku, w dniu ogłoszenia śmierci, napisało: cudem trafiła do szpitala z lekarzem zainteresowanym sztuka. Spokój pozwolił jej skupić się na twórczości.

Alexandra Munroe z Guggenheimu powiedziała później, że szpital kąpie ją, karmi i daje leki: „to jej żona”.

W autobiografii, cytowanej w dossier Fondation Beyeler, Kusama opisuje geografię tego życia:

"Przeniosłam się na otwarty oddział i zostałam. Po drugiej stronie ulicy zbudowałam studio. Codziennie kursuję między tymi dwoma budynkami.*

„The Telegraph” w nekrologu z 27 sierpnia 2026 zapisuje szczegół z pierwszych lat: szpital urządził jej pracownię na ostatnim piętrze, a potem nadal dawał dach i opiekę, gdy przeniosła się do większego studia w sąsiedztwie. W relacjach z "W Magazine* pojawiają się współpacjenci, których we wczesnym okresie zatrudniala  jako asystentow do pomocy.

Zniechęcona psychoanaliza

Wcześniej w Nowym Jorku Kusama przez siedem lat chodziła do jedynego w mieście analityka mówiącego po japońsku. Sama dodała: „pokazał mi bardzo niewiele, a zużył energię, którą powinnam była oszczędzić na malowanie”.

W gabinecie pacjent opowiada. Rozbiera wspomnienie na części: matka zrobiła to, ojciec tamto. Akira Tatehata usłyszał od niej, że nowojorscy psychiatrzy byli „antycznymi freudystami”. Im więcej mówiła o matce, tym mocniej wracało pierwotne wrażenie. Chciała wskazówki, jak się leczyć. Dostała rozbiórkę biografii. Czas uznała za stracony.

W wywiadzie dla Book Club Kai poszła dalej. Freudysta wszystko analizuje. Jej praca polega na budowaniu. Lekarz pyta: „dlaczego tak pani maluje?” — i obraz się oddala. Gdy jest jej źle, dostaje środek uspokajający. Nikt nie mówi: przenieś to na płótno. A kiedy pędzel milknie, analityk ogłasza wyleczenie. Tamten okres nazwała najgorszym w życiu. Odeszła od terapii i wróciła do malowania.

W relacjach związanych z filmem "Kusama: Infinity" wraca jej zdanie o latach analizy w Nowym Jorku: nie mogła już nic namalować, "bo wszystko wyciekło ustami".

Seiwa działało inną metodą.

Szpital, który wszedł do powieści

Kusama nazwała salę swojego pobytu— domem. W 2012 kamera ekipy AERA weszła tam po raz pierwszy.

Powieść "The Madhouse of Ants", 1994) opisuje zakład o pięciu piętrach i około dwudziestu lekarzach. Badaczka z Uniwersytetu Mediolańskiego zestawia ten opis z Seiwą. W „republikce mrówek”  nikt nie ma być sam. Pacjenci rysują, żeby uśmierzyć objawy i halucynacje. Przyciągają ciekawość ludzi z zewnątrz. Wystawiają prace w małym muzeum obrazów.

W „Artnet” cytowano ją po dwóch dekadach pobytu:

"Nim się spostrzegłam, jestem w tym szpitalu od ponad dwudziestu lat. Wiodę spokojne życie, tworząc sztukę."

Dla Huffington Post powiedziała:

"Dla mnie nie ma znaczenia, czy pracuję w szpitalu, czy w jakimkolwiek ograniczonym miejscu. Codziennie z całej siły tworzę nowe prace."

Kolaż, książka, płótno

Po powrocie do Japonii Kusama zaczęła od małych prac. W grudniu 1975 w tokijskiej Nishimura Gallery otworzyła pierwszą indywidualną wystawę od powrotu ze Stanów: Message of Death from Hades. Sama zapisała, że pokazała tam „ogromną liczbę kolaży”. To zdanie przytacza dom aukcyjny Phillips przy sprzedaży pracy *Souls of the Earth Breathing in the Galaxy* z 1975 roku.

Z tego samego czasu pochodzą też "Soul Going Back to Its Home", "A Nest of Life* i "The Memory of the Pumpkin and the Lizard".  Motyle, sowy, zachody słońca. Wycinki, które Joseph Cornell dawał jej jeszcze w Nowym Jorku. Żałoba po nim i po ojcu. Format, który mieści się na stole pod lampą w sali.

Dokument "Kusama: Infinity" mówi, że kolaż był wtedy najprostszym sposobem, by wypełnić dzień.

Potem wróciła do pisania po japońsku. W 1978 wydała powieść "Manhattan Suicide Addict". W 1983 dostała Nagrodę Yasei Jidai. W biuletynie własnego muzeum tłumaczyła, po co jej była literatura: malarstwo nie sięgało wszystkiego. Chciała opisać sposób życia, znaki umierania, istnienie miłości.

Na końcu znów było wielkie malarstwo i stała droga ze szpitala do pracowni. Yomiuri po jej śmierci zapisał rytm ostatnich lat: rano wyjście z Seiwy, pędzel od dziewiątej do szóstej, posiłek dopiero po upomnieniu.

Sztuka, która trzyma przy życiu

Z autobiografii "Infinity Net", zdanie wracające 27 sierpnia 2026 na pierwsze strony od „The Conversation” po „Psychiatric News”:

"Codziennie walczę z bólem, lękiem i strachem, a jedyną metodą, która łagodzi moją chorobę, jest nieustanne tworzenie sztuki. Poszłam za nicią sztuki i jakoś odnalazłam ścieżkę, która pozwoliła mi żyć."

Ciąg dalszy z tej samej książki, w zapisie cytowanym przez Butler University:

"Gdybym tej ścieżki nie znalazła, na pewno popełniłabym samobxjstwo wcześnie, nie mogąc znieść sytuacji, w której się znalazłam

W innych wywiadach mówiła, że chce używać problemów psychicznych jako siły tworzącej sztukę.

Dwie strony ulicy

Studio stanęło naprzeciwko szpitala. W 2017, kilka minut od szpitala, pod adresem Bentenchō 109, otwarto Muzeum Yayoi Kusamy. Vogue Australia opisał czerwone drzwi koloru cukierkowego jabłka i krótką drogę, którą Kusama przez dekady robiła rano do studia, a wieczorem z powrotem do sali. Akira Tatehata, dyrektor studia i muzeum, mówił, że po dziewięćdziesiątce te codzienne kursy się urwały. Została praca w drugim pokoju na oddziale.

W Bentenchō sztuka miała adres. I miała drogę powrotną na noc.